Amos Oz „Poznać kobietę”- recenzja książki
  
Wyniki konkursu
Najwyżej oceniane produkty
głosowano 172 razy
głosowano 167 razy
głosowano 168 razy
głosowano 129 razy
Więcej...
Zapisz się do Newslettera
     Jeśli chcesz otrzymywać informacje o
   nowościach i zapowiedziach, promocjach oraz specjalnych rabatach.

Twój email:
Artykuły - Amos Oz „Poznać kobietę”- recenzja książki

 Amos Oz „Poznać kobietę”- recenzja książki
 
   Poznać Kobietę" to jedna z licznych powieści izraelskiego pisarza-intelektualisty Amosa Oz, od wielu lat wymienianego wśród kandydatów do Literackiej Nagrody Nobla. Pierwsze polskie wydanie ukazało się w 1995r. Drugie, poprawione, wydał Dom Wydawniczy Rebis w roku 2008.

 

   Tytuł książki brzmi bardzo sugestywnie, dlatego czytelnik może spodziewać się, że autor idzie tropem poznania płci przeciwnej. Bardzo szybko jednak się przekonujemy, iż kobiety w tej powieści, choć znaczą wiele, nie są postaciami pierwszoplanowymi. Głównym bohaterem jest dojrzały, niespełna pięćdziesięcioletni mężczyzna, w którego życiu nastąpiły właśnie gwałtowne i znaczące zmiany. W tragicznych okolicznościach stracił żonę, odszedł na emeryturę, a w obliczu tych zdarzeń zmienił miejsce zamieszkania. Do nowego (na razie wynajętego mieszkania) wprowadza się wraz z szesnastoletnią córką, matką i teściową. Konfiguracja osób żyjących pod jednym dachem jest bardzo oryginalna, ale nie ma nic wspólnego, ani z rodzinnym piekłem ani z familijną sielanką. Każda z osób dysponuje własnym niezależnym pokojem, każda też prowadzi bogate życie osobiste, o którym pozostali niekoniecznie wszystko wiedzą. Rozmowy między nimi są dość rzadkie i zdawkowe. Szczególnie główny bohater jest mało wylewny. Słowami operuje bardzo oszczędnie, waży je, nierzadko długo milczy, zanim odpowie na zadane pytanie, traktuje słowa jak swoją własność, z którą trudno mu się rozstać. Ta wyjątkowa uważność w głośnym artykułowaniu myśli ma niewątpliwie związek z dotychczasowym zawodem, któremu poświęcił ponad dwadzieścia lat. Jako agent izraelskich służb specjalnych, większość życia spędził poza domem w różnych, mniej lub bardziej niebezpiecznych miejscach świata, wykonując mniej lub bardziej szlachetne zadania. Wyjątkowa skłonność do analizowania szczegółów, zależności między nimi, do rozważania wszystkich ewentualnych rozwiązań to także wieloletnie nawyki, które mają widoczny wpływ na jego obecne życie.

 

   Przeszłość prześladuje go głównie i prawie wyłącznie w myślach. Osiadłszy na emeryturze ma wręcz nadto dużo czasu na rozważania o niej. Powraca więc do różnych zawodowych epizodów, zadaje sobie pytania w rodzaju: „Do czego tak biegłem?". Zagadką dla niego okazuje się też własne życie małżeńskie. Zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę nie znał i nie rozumiał swojej żony. Rozlicza się ze swoim ojcostwem, z własnymi obsesjami, męskością. Przede wszystkim jednak jego myśli zajmuje tajemnica życia, świata. Dostrzega, że mimo tylu umiejętności, jakie posiadł wręcz perfekcyjnie, nic dla niego nie jest zrozumiałe. Nawet jeżeli coś udaje się zrozumieć, jest to ważne tylko przez chwilę: „Niczym przejście między gęstymi paprociami w tropikalnym lesie, zamykające się za tobą natychmiast bez pozostawienia śladu po twej ścieżce. Gdy tylko uda ci się ująć coś w słowa, zaraz się to wymyka - odpływa w kierunku zacierającego się półmroku i cieni".

 

   Pojawiają się więc w książce odwieczne pytania o sens ludzkiego życia, o to, skąd przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd i po co zmierzamy. Piękna, bogata językowo narracja wzbogaca filozoficzno - egzystencjalną wymowę tekstu. Niewiele jest w nim dialogów. Większość stron zajmują rozważania wewnętrzne bohatera, kłębowisko jego myśli. Wraz z autorem wnikamy w meandry bogatej psychiki Joela, towarzyszymy mu w jego wewnętrznych przeobrażeniach i siłą rzeczy zadajemy sobie podobne pytania, zatrzymujemy się na chwilę, by zastanowić się nad odpowiedzią.

 

   Wiele miejsca i uwagi autor poświęca problemowi samotności człowieka, niezrozumienia go przez innych. W różnych rozdziałach i w różnej formie powraca teza, że wszyscy ludzie mają swoje sekrety przed innymi, również bliskimi osobami i że w gruncie rzeczy te sekrety dotyczą podobnych spraw. „Koniec końców wszyscy mamy te same sekrety", „Tajemnice wszystkich ludzi są właściwie takie same", „Każdy ma jakąś hańbę na strychu"- to tylko nieliczne warianty tezy, jaką autor podtrzymuje w powieści. Tezy, z której wynika, że między ludźmi nigdy tak naprawdę nie ma pełnej bliskości, że nikt, nawet najbardziej przenikliwy, nie może poznać drugiego człowieka. I w ostatecznym rozrachunku każdy jest samotny, jak skazaniec- i w obliczu istnienia i w obliczu śmierci.

 

   Mimo nastroju samotności towarzyszącej głównemu bohaterowi książka pesymistyczna nie jest. Joel dzielnie zmaga się ze swoim istnieniem, odnajdując się ostatecznie w nowym dla siebie otoczeniu. Sens jego życiu nada między innymi uprawianie własnego ogródka. Jak Kandyd Woltera będzie siał, zbierał, segregował cebulki, rozsadzał kwiaty... A jeśli zrobi wszystko w ogrodzie, w domu znajdzie zawsze coś, co można naoliwić...

 

   Książka piękna, głęboka i, wbrew pozorom, budująca. Aby docenić to, co w niej najistotniejsze, trzeba dużej wrażliwości, wnikliwości i skupienia uwagi. Kunsztownie napisany (i przetłumaczony!) tekst nie przekazuje nam niczego w sposób łatwy i prosty. Musimy z zaangażowaniem podążać za myślami bohatera, zastanawiać się nad niedopowiedzeniami. Jednak przygoda z „Poznać kobietę" jest naprawdę warta takiego wysiłku. Gorąco polecam. Raczej dla wymagających.

 

 

Wiesława Richert
DKK w Świeciu
woj. kujawsko-pomorskie

 

 

reklama