Wyniki konkursu
Najwyżej oceniane produkty
Zapisz się do Newslettera
nowościach i zapowiedziach, promocjach oraz specjalnych rabatach.
Recenzja produktu - Dziewczyna z sąsiedztwa
Wydaje ci się, że wiesz co to ból"... Po takim wstępie można się wiele spodziewać, wiele także oczekiwać. Wtem literatura grozy nabiera jaśniejszego wyrazu, gorszącej namiętności, głębszej wymowy. Ba! Groźniejszej wymowy. Obiecuje niezrównaną, wręcz śmiertelną dawkę bólu schludnie podaną na kartkach białawego papieru...
Książki autorstwa Ketchuma już z reguły są uważane za jedne z tych groźniejszych w charakterze powieści grozy. Jednak ta powieść jest znacznie lepsza. Napisana przez życie, skrupulatnie wykorzystuje niewinność małoletnich dziewcząt i gorsząco złowieszcze oblicze ich własnej ciotki, namaszczając okrucieństwem. Czym zatem jest to okrucieństwo? Czy to przejście obok jęczących wdów błagających na kolanach o uwagę, marnotrawienie chleba, głodzenie chomików, okradanie staruszek, nieumyślne oblanie najlepszego wroga kwasem siarkowym, zdemolowanie sklepu biednego Żyda, wyrzucenie noworodka na śmietnik, nazywanie kobiety mężczyzną, beznamiętna wycinka drzew, oderwanie głowy pluszowemu misiowi, prostytuowanie się za różową bluzkę, palenie Biblii, darcie mordy po nocach czy też obijanie się o ściany barów, przynosząc wstyd rodzinie? Na pewno, po trosze, być może... Więc czym jest? Dowiemy się tego z książki Jacka Ketchuma pt.: Dziewczyna z sąsiedztwa", ogłoszonej mianem szokującej, przerażającej przez autora bestsellerów Stephena Kinga. To mrożąca krew w żyłach brutalna opowieść oparta na równie brutalnych faktach. Ciężko porównać ją z jakąkolwiek inną pozycją książkową, równie brutalną, równie krwawą i niepokojącą, równie zabójczą dla serca. To jak zaglądanie diabłu do gardła. Jak koszmarny sen, z którego chcesz się wyrwać, obudzić. Ale nie możesz. Coś zmusza cię, by przeczytać, przetrwać, ocalić... Pragniesz wstąpić do świata przedstawionego, przerwać brutalne gierki, pożreć złych, oswobodzić dobrych. To niemożliwe. Bo to" wydarzyło się naprawdę. Największą zagadką pozostaje, kto pozwolił na zgotowanie piekła na ziemi niewinnym dzieciakom, które zresztą z piekłem miały do czynienia już wcześniej, gdy musiały uporać się z osobistą tragedią - śmiercią obojga rodziców...
Akcja rozgrywa się w Ameryce, w latach 50. XX wieku. Wcielamy się w postać trzydziestoparoletniego mężczyzny, który wracając wspomnieniami do swych młodzieńczych lat, przybliża nam historię wywołującą gęsią skórkę. Opowiada, jak poznał siostry - Megan i młodszą Susan, która była kaleką, i jak trafiły pod opiekę ciotki Ruth. Gdzieś pośród łagodnego śpiewu ptaków, szelestu wypielęgnowanych liści, równiutko przystrzyżonych trawników, wcześnie wstającego słońca znajduje się domostwo Ruth. Jednak piękna okolica ma, jak się okazuje, niewiele wspólnego z Ruth - alkoholiczką, która samotnie wychowuje ukochanych synów. Szybko okazuje się, że sielanka małego, przyjaznego miasteczka i życie u boku ciotki to dopiero początek drogi przez mękę pośród zgrzytu zębów, płaczu, krzyku... W szczególności dla czternastoletniej Megan, która posłużyła ciotce za anatomiczny kąsek dla jej synów. Zamknięto ją w ciemnej, brudnej piwnicy, gdzie sadystycznie maltretowano, niepoprawnie okradano z człowieczeństwa, niszczono, wypalano... Megan była dla ciotki szansą na lepsze życie, nieprzesycone nienawiścią do własnego ciała, pełne godności i szacunku, których w życiu nie zaznała. Kulminacje wariackich zachowań doprowadzały do drastycznych scen obnażanej z dziewictwa młodej kobiety - Megan. Nikt nic nie zauważył, nic nie widział, nie słyszał, nie domyślał się. Nikt nie śmiał posądzać Ruth o złe intencje, co dopiero okrucieństwo, nie zawaham się użyć tych słów - demoniczne zezwierzęcenie, bestialstwo... Bowiem jej rodzinę postrzegano jako przykładną, wręcz idealną, niezmąconą złym nasieniem. Mylono się.
Podobnymi emocjami kusi nas film będący adaptacją powieści Ketchuma. Jest jakby połączeniem kilku gatunków - thrillera, dramatu i odrobiny horroru. Sprytnie wstrzeliwuje się w wymagania widzów, będąc tak naturalnym, bo przecież (jakże trudno w to uwierzyć...) faktycznym, rzeczywistym, przeżytym. Każdy czyn, każdy gest, każde chrząknięcie ukazane w książce jest mocno zaakcentowane również na ekranie.
Ketchum świetnie wykorzystuje naiwność i łapczywość czytelnika, pogrywając na jego wyobraźni. Styl i specyficzny język autora, genialnie zaprogramowana narracja, czyli ten okrutny świat widziany oczami chłopca, gwarantują całkiem ciekawe przeżycia jak na białe kartki oblepione czarnym tuszem. Książka jest znakomitym przykładem na to, że najlepsze są banały, by ukazać zło i gniew banalnym z natury ludziom. Nie da się zniekształcić faktów, stosując banał, nie da się ukryć prawdy, nie da się również umniejszyć nienawiści. Da się jedynie rozgromić spokój ducha, poczucie bezpieczeństwa potencjalnego czytelnika. Amerykanin doskonale o tym wie i równie doskonale odnalazł się w tej jakże banalnej (o, ironio!) roli. I właśnie, dlatego książka jest tak dobra. Dlatego tak szybko przerzuca się jej kartki. Nic dodać, nic ująć.
...Jednak nie oczekujcie po tej lekturze zbyt wiele... Że będziecie mogli porównać ją do byle Harry'ego Pottera..." czy Miłości nad rozlewiskiem", bo zawiedziecie się. Po prostu warto przeczytać...
Autor recenzji: Paulina Ogórek
Recenzja została nagrodzona w konkursie na najlepszą recenzję książki (10.2010) w serwisie PasjaKsiążek.pl.
Recenzja dodana przez: Monika

głosowano 172 razy
głosowano 167 razy
głosowano 168 razy
głosowano 129 razy
głosowano 96 razy
