Wyniki konkursu
Najwyżej oceniane produkty
Zapisz się do Newslettera
nowościach i zapowiedziach, promocjach oraz specjalnych rabatach.
Recenzja produktu - Dziewczyna w złotych majtkach
Dziewczyna w Złotych Majtkach tytuł był dla mnie bardzo kuszący i nie mogłam się powstrzymać. Zachowywałam się jak typowy Facet patrzący na kawałek nagiego damskiego ciała z obślinionymi ustami. Juan Marse i ten tytuł - napaliłam się przeokropnie i nie mogłam doczekać się, kiedy wreszcie zasmakuję tej cudowności.
Bez zbędnych wstępów na dzień dobry autor przedstawia nam Luysa Foresta dojrzałego faceta (wcale nie podstarzałego), pisarza, żyjącego samotnie w swojej nadmorskiej posiadłości. Od razu byłam gotowa zakochać się w nim, chociażby za sam sposób bycia i życia. Totalnie niezależny, poświęcający się w pełni spisywaniu swojego zakręconego dotychczasowego życia, podobno to naturalne, że mężczyźni w pewnym wieku próbują zrobić z siebie macho, no cóż nigdy nie dowiem się, jak jest w rzeczywistości, ale nie mam nic przeciw.
Dokładnie tak było z Forestem i wszystko byłoby zbyt nudne i banalne gdyby nie pewien nic nie zapowiadający dzień. Otóż owego dnia pojawia się Mariana, młoda dziewczyna, jeszcze bardziej niezależna niż swój wuj, szalona i maksymalnie wyzwolona, do bólu wręcz. Bardzo szybko Forest nawiązuje dziwny aczkolwiek miły kontakt z siostrzenicą, która zobowiązuje się pomóc wujowi w przepisywaniu jego życiowych wspomnień. No a jakżesz pomyślałam! Dobre sobie. Oj szybko pożałowałam swojej opinii i zaczęłam zazdrościć Marianie, wuja jej zazdrościłam i chyba tego wyzwolenia też i bezpruderyjności. Czytałam i oczy mi się rozszerzały, rozum krzyczał to nie jest możliwe! A serce z wielką melancholią szeptało oj głupi ty głupi oni po prostu żyją. Bywały momenty żenujące, ale na szczęście tylko chwilowo, bywały też momenty w których byłam zła na wuja i na siostrzenicę (bo to nie wypada!) ale najmilej wspominam momenty dzięki którym pojawiał się dreszczyk na plecach.
Tak trwałam sobie w tym ich pokręconym życiu, zapominając o mojej nudnej codzienności i chciałam jeszcze i jeszcze ale to co zrobił Marse ze mną na końcu książki to już był szczyt. Rzuciłam nią w kąt bo aż się przestraszyłam własnych podejrzeń. Myślałam, że zwariowałam podobnie jak para bohaterów, ale na szczęście tak źle nie jest (chyba). Moje przypuszczenia okazały się jak najbardziej podstawne i za to przyznaję autorowi 20 gwiazdek przy 10cio punktowej skali ocen. Brawo Panie Marse, po raz kolejny udowodnił mi Pan, że czytanie właśnie na tym polega, żeby wleźć z butami w życie bohaterów i żyć z nimi najdłużej jak się tylko da.
Gratulacje i podziękowania należą się także wydawnictwu Znak, za wspaniałą, piękna i klimatyczną okładkę, która nie pozwala ot tak po prostu przejść obok tej książki. Dodaje zawartości smaczku i pikanterii. I to zdjęcia Juana Marsea na odwrocie no po postu bajka. Brawo!
Recenzja dodana przez: Iwona

głosowano 172 razy
głosowano 167 razy
głosowano 168 razy
głosowano 129 razy
głosowano 96 razy
