Wyniki konkursu
Najwyżej oceniane produkty
głosowano 172 razy
głosowano 167 razy
głosowano 168 razy
głosowano 129 razy
Więcej...
Zapisz się do Newslettera
     Jeśli chcesz otrzymywać informacje o
   nowościach i zapowiedziach, promocjach oraz specjalnych rabatach.

Twój email:
Recenzja produktu - Koniec świata w Breslau. Książka audio CD MP3
Widmo końca

Popołudnie końca września bywa naznaczone deszczem, czas przesuwa się wtedy niepostrzeżenie, skrywając swój bieg w kątach ścian koloru groszkowego. Myśli są zbyt leniwe, by ożyć. Nagle w moich rękach pojawia się książka. Czytam tytuł, wypisany czerwonymi literami na granatowej okładce: Koniec świata w Breslau. Z ociężałym zainteresowaniem otwieram okładkę i przylegające do niej strony bez treści i wchodzę w ciężką od dymu atmosferę Wrocławia lat dwudziestych minionego wieku. Czyniąc pierwsze, niepewne jeszcze kroki ku fabule, zatapiam trzewiki w błotnistej mazi, co uczynił już przede mną Herbert Anwaldt, rasista w Nowym Yorku.
Jest godzina dziewiąta śnieżno błotnistego wieczora. Wewnątrz taksówka, której wycieraczki wybiją rytm modnej Maybellene Cucka Berrego słychać:Przycisz i przestań skakać za kierownicą. Nie jesteśmy w Afryce, na plantacji bananów oto Herbert Anwaldt jedzie do umierającego przyjaciela, wiezie dla niego gazetę.
Szelest przewracanej kartki zdradza kolejną podróż w czasie. Ląduję w małym saloniku podczas kolacji rodzin dwóch braci. Gospodarz wyraźnie zadowolony jest z wizyty szczególnie, że żoną gościa jest najprawdziwsza arystokratka! Sophie, wspomniana kobieta z wyższych sfer melancholijnym, dziecinnym głosem obrazuje przykładem bezsensowność podziałów klasowych: Zapewniam pana, Franz, że widziałam damy wylizujące smalec z salaterek. Dyskusje przerywa zgrzyt zapalanej zapałki i dalej toczy się rozmowa na temat przyszłości bratanka Mocka, męża pięknej Sophie. Mock zadowolony był z decyzji chłopca, który postanowił zostać poetą, jednak duma jego jako określanego tytułem Herr Kriminalrat kazała przychylić się do opinii ojca niedoszłego artysty i zasugerować przyszłość inżyniera kolei. Ostro krytykowany przez żonę za sprzedajność ideałów Mock stawia błyskotliwy respons: Zamknij ryj. Gdy ta wybiega, porównując go do trzody chlewnej razem z bratem zastanawiają się nad homoseksualizmem nauczyciela bratanka.
W ciemnym świecie Wrocławia lat dwudziestych bajka już dawno umarła. Artyści kojarzeni są, zresztą trafnie z nałogami, morfiną, seksualną rozwiązłością i zagubieniem sztuki. Ich dzieła w zatrważającej większości są wynikiem urojeń i majaków odurzonego umysłu. Sam Kriminaldirektor, któremu podwładnym był Mock wydziedziczył swego syna za pasję malarską.
Postać Mocka przeraża. Słaby alkoholik trzęsie całym Breslau, rozwikłuje zagadki tajemniczych mordów, trzaska żuchwy ochroniarzom bandytów. Ten sam krępy brunet nie potrafi wziąć w karby własnego życia. Wieczorami rozlewa alkohol z innymi policjantami, po czym taksówka podwozi go pod dom. Marek Krajewski odmalowuje z pietyzmem mozolną wędrówkę powracającego do domu męża: Na szczęście dla głowy Mocka stróż kamienicy nie spał i zdążył na czas otworzyć drzwi. Mock uściskał go wylewnie i nie spiesząc się, rozpoczął mozolną wędrówką po schodach, wpadając na Scyllę poręczy i Charybdę ściany, straszony przez Cerbera, który z wyciem i szczekaniem rzucał się w przedsionkach Hadesu za jakimiś zamkniętymi drzwiami. Mock, niepowstrzymany nawet syrenim śpiewem służącej, która usiłowała zdjąć z niego płaszcz i kapelusz, ani dziką radością starego psa Argosa, dotarł do Itaki swej sypialni, gdzie czekała na niego wierna Penelopa w muślinowym szlafroczku i pantoflach na obcasach. Paranoja alkoholowego uniesienia słabego człowieczka, wielkiego radnego wyklucza pracę komórek szarych płynnie, powoli Mock poczuł, że nadchodzi ten moment, kiedy alkohol staje się najbardziej przymilny i zdradliwy, człowiek pęka od euforii, a jednocześnie czuje się trzeźwy, myśli precyzyjnie, nie bełkoce i się nie chwieje. Golnij sobie jeszcze, podpowiada demon. Najsilniejszy alkoholik najsłabszą ma duszę, a abstynent, były pijaczek, jak rudy Smolorz, doświadczony upokorzeniem, wraca się do tego źródła zepsucia umysłu.
Czy to alkohol wpływa na to, że Mock kocha i kochać nie umie? Chce posiadać i własność wyrywa mu się z rąk? Czyni błędy, które naprawia kolejnymi błędami? Obiecuje poprawę, lecz ta obietnica zawsze pozostaje niespełniona? Słabość daje mu siłę do ranienia najbliższej mu osoby, ukochanej żony. Uczucie frustracji potęguje się, gdyż nie może spłodzić potomka. Ból jego podziela z nim żona, kiedy łamie jej nos i podbija oko, gdy zrzuca na nią własną bezpłodność i poniża. Wierna Penelopa z chęci zemsty traci swój przymiotnik i budzi się w niej seksualność bez podziału na płeć, normy i zasady moralne. Zazdrosny mąż, pomimo nakazu śledzenia, nie dowiaduje się wszystkiego, aż traci żonę, w której przelała się fala goryczy. Co jest powodem, który pcha jednego z najlepszych śledczych w Breslau do samobójstwa, kiedy ten stoi u progu rozwikłania tajemnicy kolejnego śledztwa? Dokonuje próby samobójczej w przerwie narady i bardzo możliwym jest, że ktoś znajdzie go na czas i odratuje. Nie znamy jego przemyśleń ani motywów, można jednak przypuszczać, że złości go uczucie bezradności wobec swojego życia, codzienne ranne symptomy zatrucia alkoholowego. Czytając o tychże problemach cieszę się, że piję herbatę.
Niespodziewanie jedna z postaci jawi się przyjacielem Mocka i nagle ja sama, w moim bezpiecznym domu czuję się jakby uderzona obuchem w głowę. Ów ktoś przez cały czas próbował wyciągnąć Mocka z osobistej błotnistej mazi, ja natomiast znajdywałam w nim jedynie pomięty arkusz praworządności i biurokracji. Pomaga alkoholikowi w poszukiwaniach Sophie organizując pomoc prywatnego detektywa, który prosi o wypełnienie ankiety. Nie wiem, nie wiem myśli Mocka pobiegły ku kolejnym punktom kwestionariusza Knüfera. Czy jest małomówna, czy gadatliwa, czy impulsywna, czy zrównoważona Nie wiem nic o najbliższej mi osobie
Była chora wenerycznie stwierdza lekarz badający zamordowaną prostytutkę. Mock zaczyna porównywać z nią żonę, co wiążę się nadal z ankietą detektywa. Przebyte i aktualne choroby: nie znam. Historia tego tragicznego związku ściśle wiąże się z prowadzoną przez Mocka sprawą kalendarzowego zabójcy i nie stanowi jedynie wpływu na złą kondycję psychiczną mężczyzny. Zabójca stopniuje trudność w odkrywaniu zwłok, a przy każdym zmasakrowanym denacie zostawia kartkę z datą dokonania zbrodni. Mock, zainspirowany grą w brydża formułuje zasadę: czas miejsca jest ważny, ofiara przypadkowa, a miejsce? Do jasnej cholery, miejsca morderstw nie mogą być przypadkowe. Von Orloff na pierwszej stronie Breslauer Neueste Nachrichten ostrzegał, że koniec świata już bliski, że mandala czasu zatoczyła koło i powtarzają się zbrodnie już zaistniałe. Do kłopotów dołączyło wyprowadzenie się do jedenaście lat starszej artystki Ingi bratanka radcy, a sam policjant pochmurniał z każdym dniem zbliżającym go do wigilii i Bożego Narodzenia.
Prezydium Policji udało się w jednym towarzystwie zamknąć potencjalnych zabójców, jednak nie uniknięto kolejnej zbrodni, której planowanie zatuszowane zostało przez nauczyciela gimnazjalnego, fanatyka von Orloffa i mordercę. Mock pokazuje się jako bestia dla przesłuchiwanych, czym jednak zaskarbia sobie opinię widza, który widzi nim bezwzględnego psa na granicy prawa tropiącego wielkich zbrodniarzy, nienaprawiającego świata, a jedynie oczyszczającego go z największych problemów.
Upiory wszystkich trupów powracają do policjanta, kiedy zamordowana zostaje ośmiolatka. Wydarzenie to przerywa rozmowę z bratankiem. Przychodzi ojciec, muzyk, ślusarz, zabity razem z prostytutką rajca miejski, dziewczynka, jeszcze ciepła. Obwołany przez gazety geniuszem kryminalistyki wyraźnie czuje, jak puszczają mu nerwy. Nie pomaga nawet recytacja Exegi monumentum, przykłada pistolet do skroni zabójcy, chcąc dokonać samosądu, jednak z porę się opanowuje, z całej sytuacji pozostaje teraz tylko plwocina jednego z gapiów zamarzająca na jego policzku.
Piękna Sophie zostaje odnaleziona w okolicznościach, których radny wolałby nie znać. Uczestnicząc we Wrocławskich orgiach zostaje wciągnięta w działalność sekty Sepulchrum Mundi, której przewodniczy von Orloff. Sekta powiązana z Towarzystwem Badań Parapsychicznych i sierocińcem prowadzonym przez siostry zakonne wykorzystywała zahipnoty

Recenzja dodana przez: Barbara
Koniec świata w Breslau. Książka audio CD MP3

O czym myśli Eberhard Mock, radca kryminalny policji w Breslau, siedząc nad kolejnym pilznerem w restauracji Grajecka przy Grabschenerstrasse (obecnie Grabiszyńska)? O tajemniczym, wciąż nieuchwytnym mordercy, którego potworne zbrodnie wstrząsnęły ostatnio miastem? Czy o tym, co teraz robi jego młodziutka żona Sophie? O następnym zebraniu loży ?Horus?? A może o swoim bratanku Erwinie Mocku, który najwyraźniej wpadł w złe towarzystwo?
Koniec świata w Breslau Marka Krajewskiego, to nie tylko doskonale skonstruowany, trzymający w napięciu, mroczny kryminał. Tropiąc wyjątkowo okrutnego seryjnego mordercę, o niepojętych wydawałoby się motywach, zanurzamy się razem z Mockiem, sfrustrowanym alkoholikiem, ale i błyskotliwym śledczym, w odtworzony z pietyzmem labirynt często nieistniejących już przedwojennych ulic Wrocławia. Breslau lat 20. to luksusowe sklepy, arystokratyczne pałace, sale koncertowe i kasyna, a także podejrzane knajpy, niebezpieczne zaułki, brudne kamienice, w których czai się nędza i występek.
Koniec świata w Breslau to także galeria przywołanych do życia, barwnych postaci ówczesnych wrocławian ? niemieckich arystokratów, śląskich rzemieślników, żydowskich kupców.
Kto naprawdę ukrywa się w smaganym listopadowym wiatrem Breslau? Jaki związek z morderstwami ma wrocławska Gmina Monistyczna? Czy uda się zapobiec kolejnej zbrodni? Skomplikowana intryga, wartka akcja, ironia i humor, a na dodatek klimat przedwojennego Wrocławia ? Koniec świata w Breslau to książka, od której trudno się oderwać i której niezwykła atmosfera na długo pozostaje w pamięci.

Czyta Jarosław Rabenda
Format mp3


reklama